Jak prawidłowo zaparzyć herbatę?


Jest wiele sposobów na zaparzanie herbaty. Można śmiało powiedzieć, że „co kraj, to obyczaj” i dodać do tego jeszcze uwagę, że każdy rodzaj herbaty ma swoją specyfikę. Generalnie chodzi po prostu o to, żeby zaparzyć herbatę w taki sposób, aby wydobyć z niej wszystko to co najlepsze. Bo to właśnie smak herbaty po zaparzeniu decyduje o tym, czy pijemy ją z radością czy też poprzestajemy na jednym łyku. Jest jednak kilka zasad, które są uniwersalne dla każdego rodzaju i gatunku herbaty.

Po pierwsze, starajmy się zaparzać herbaty dobrej jakości, wysokogatunkowe liściaste, z uznanych regionów świata i plantacji. Dzięki temu wiemy czego się spodziewać po naparze jeszcze przed zaparzeniem, a wiedzę tą możemy później łatwo skonfrontować z faktycznym smakiem herbaty.

Po drugie, nie zalewajmy herbaty wodą zbyt gorącą. Zalewanie herbaty szlachetnej gotującym się wrzątkiem to rodzaj zabójstwa wszystkich najwartościowszych jej składników. Ba, także smaku. Oczywiście są napary, który wymagają maksymalnej temperatury wody, a nawet smakują lepiej gdy się je wsypie do wrzątku i z kwadrans pogotuje. Jednak mając na myśli wysokogatunkowe herbaty nie róbmy takich eksperymentów.
Herbata zalana wodą zbyt gorąca nie będzie, ani smaczna, ani w pełni wartościowa. Szczególną uwagę trzeba poświęcić przy zaparzaniu herbat zielonych (i jej szlachetniejszych form czyli herbat białych i żółtych). Pod żadnym pozorem nie wolno ich zalewać wrzątkiem! Woda o temperaturze od 60 -80 st C jest dla nich najlepsza. Jeśli nie mamy czajnika z termostatem, możemy się posłużyć sprytnym sposobem polegającym na odczekaniu około 12 minut od wrzenia wody. Po takim czasie powinna mieć ona właśnie najlepszą temperaturę dla herbaty zielonej. Herbaty czarne i puerh, oolongi powinny być zaparzane białym wrzątkiem lub ewentualnie wodą lekko powyżej 90 st C. Biały wrzątek to stan wrzenia wody, który charakteryzuje się tym, że drobne pęcherzyki powietrza zaczynają się odrywać od dna i wędrują ku powierzchni. Nie jest łatwo trafić akurat w ten moment wrzenia ponieważ trwa bardzo krótko, ale warto próbować bo herbata zalana takim właśnie białym wrzątkiem odwdzięczy nam się najlepszym aromatem jaki tylko jest w stanie oddać.

Po trzecie, musimy wsypać odpowiednią ilość suszu. Tutaj trudno podać odpowiednie proporcje. Przyjmuje się, że jedna łyżeczka suszu jest odpowiednia dla jednej zaparzanej filiżanki. Jednak takie porcjowanie nie zawsze jest wskazane. Kiedy mamy do czynienia z czystą herbatą zieloną radzę wsypać jej odrobinę mniej. Zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z suszem nieco gorszego rodzaju lub z herbatą silnie ekstraktywną jak np. zielone herbaty japońskie. Odwrotnie sprawa ma się z herbatami białymi. Ponieważ one w zasadzie nie gorzknieją, a ich ekstraktywność jest raczej niska to warto nasypać odrobinę więcej suszu niż przewiduje powyższy schemat.
Anglicy mają takie powiedzenie, że do dzbanka na herbatę wsypuje się łyżeczkę suszu na każdego uczestnika „herbatki” i jedną dodatkową „dla dzbanka”. Być może przy okazji zaparzania five o'clocka warto sobie przypomnieć tą starą, angielską zasadę.

Po czwarte, ważny jest czas zaparzania czyli jak długo trzymamy liście w naparze. Dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ substancje zawarte w herbacie o działaniu stymulującym organizm człowieka rozpuszczają się w wodzie szybciej od tych związków, które je neutralizują i mają działanie przeciwne. Dodatkowo te drugie substancje nadają naparowi posmaku goryczki co znacząco wpływa na obniżenie walorów smakowych przygotowywanej herbaty. Szczególnie ważne jest to przy zaparzaniu herbaty zielonej. Ze wszystkich herbat wysokiej jakości ją zaparzamy najkrócej. Już dwie minuty wystarczą na uzyskanie odpowiedniej mocy napary, a smak (w zależności od gatunku) powinien już mieć lekko słodki odcień. Do trzech minut zaparza się herbaty czarne. Oczywiście, jeśli mamy do czynienia z herbatami liściastymi. Większość herbat, które sprzedaje się w saszetkach (herbaty expresowe) nie są herbatami liściastymi lecz różnego rodzaju ich pozostałościami, nawet odpadami. Okruchy liści, gałązki są cięte, mielone i krojone. Wszystko po to, aby uzyskać z nich w miarę jednolitą, drobną, sypką masę. Czasem taki proszek pochodzi od bardzo dobrej jakościowo herbaty i napar z niego ma rzeczywiście dobry jakościowo smak i aromat. Niestety częściej są to herbaty najwyżej przeciętne, które trudno byłoby sprzedać w postaci herbat liściastych. Takie „sypkie” herbaty mają o wiele większą powierzchnię zdolną do kontaktu z wodą dlatego ich zaparzanie powinno trwać ekstremalnie krótko. Właściwie im krócej, tym lepiej. Już po chwili bowiem z suszu wydobywa się goryczka i inne ekstrakty. Taki napar może nawet zmętnieć. Te herbaty mają często głęboką, czerwoną, nawet rubinową barwę. Taką barwę osiągają herbaty liściaste ale czerwone typu puerh czy oolong. Natomiast czarne herbaty wysokiej jakości charakteryzują się barwą zachodzącego słońca, czy przejrzystym kolorem soku pomarańczowego.
Szczegółowe informacje konieczne do prawidłowego zaparzenia herbaty wysokiej jakości znajdują się na poniższej ulotce, którą można sobie pobrać (format pdf) i wydrukować w domu.
Mamy nadzieję, że taka podręczna „ściąga” znakomicie poprawi smak herbaty u Was w domu.